21 stycznia 2014

We're all in our private traps


Michał Anioł, 18 lat, uczeń liceum

Podobno ponadprzeciętnie inteligentny.
Wycofany i małomówny, choć ma wiele do powiedzenia.
Otacza się murem i nikomu nie ufa.
Zero zdolności społecznych.
Jego jedynymi przyjaciółmi są książki.
Gryzie i drapie, gdy podejdzie się za blisko.
Rani ludzi na zapas, zanim oni zdążą zranić jego.
Antypatyczny i wredny, przy czym wciąż cholernie uroczy.
W przyszłości chce zostać chirurgiem lub patologiem.
Robi zdjęcia martwym zwierzętom. I nie tylko robi zdjęcia.
Nie lubi niczego ani nikogo, zwłaszcza artystów.
Przydałoby mu się zrzucić pięć kilogramów.
Wydaje mu się, że dobre kobiety nie istnieją.
Mieszka z niestabilną emocjonalnie matką; ojca nigdy nie poznał.
Ma problemy z matką, z agresją, z samym sobą i w ogóle z całym światem.
Uważa się za najbardziej pokrzywdzoną osobę na Ziemi. Jak większość ludzi zresztą.



[Lepsza karta w trakcie tworzenia. Postać figurująca również na innym blogu, oczywiście moja. Cytat w tytule z „Psychozy”. Podrzucasz pomysł – zaczynam. Podrzucam pomysł – Ty zaczynasz. Matkę Michała zaoferuję wkrótce w wolnych postaciach.]

26 komentarzy:

  1. [Dzień dobry :) Przybywam z zapytaniem o wątek. Na ten czas pomysłu nie mam. Może u ciebie coś znalazłoby się? Wtedy zaczęłabym coś.]

    Kosma

    OdpowiedzUsuń
  2. [witam:) za psychozę miljon punktów:) fajny ten aniołek, chociaż fotografuje martwe zwierzaczki^^ ]

    Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  3. Kosma przewracał się na łóżku z boku na bok, nie widząc bardziej kreatywnego zajęcia dla siebie dzisiejszego dnia. Bo akurat dzisiaj tak jakoś złożyło się, że wszyscy dostali wolne i nie trzeba było iść na trening. Na początku ucieszył się z tego, ale teraz wiedział, że były to przed wczesne emocje.
    Kosma nie lubił swojego pustego mieszkania. Zbyt szybko zaczynał nudzić się bez jakiegokolwiek kompana. No, a tutaj takowego akurat nie miał. Smutek, żal i "przygnębnienie", jak on to mawiał.
    Nie narzekał na warunki mieszkaniowe, bo te akurat były w porządku. Blisko na stadion. Blisko do parku, aby móc iść na spacer. Blisko do centrum... Pod względem rozrywkowo- komunikacyjnym było świetnie.
    Wstał z łóżka i spojrzał na wielki zegar z żółtą plastikową obwódką, który wskazywał równo drugą po południu. Westchnął cicho, przecież nie zamierzał chyba spędzić całego dnia na lenieniu się. Wyjrzał przez okno. Pogoda akurat była znośna.
    Zjadł szybko jakieś śniadanie. Ubrał się i ogarnął włosy. Nałożył na siebie ciepłą kurtkę i buty. Czas wyjść na spacer i przewietrzyć dupę.
    Przyjemny chłód momentalnie uderzył w policzki. Był taki orzeźwiający. Wiatr przegnał gdzieś między konarami drzew, strząsając z nich śnieg. Było biało, mroźno, ale nie tak jak w Petersburgu o tej porze, i całkiem dobrze chodziło się.
    Swoje kroki skierował do parku. Chyba dobrze byłoby zrobić jakąś przebieżkę i rozprostować kości. Jak więc pomyślał, to i tak zrobił.
    Kiedy tak sobie biegł, zauważył jakiegoś chłopaka. Ów chłopak siedział pod drzewem z rozwalonym bodajże nosem. Co dziwne w tym wszystkim dla Kosmy było to fakt iż ludzie omijali chłopaka szerokim łukiem. Jakby wcale go nie dostrzegali. Sam nie wiedział czemu, ale zrobiło mu się jakoś przykro z tego powodu.
    Zatrzymał się niedaleko nieznajomego. Postanowił podejść do niego.
    - Ej, ty żiwiosz? - Zapytał po rosyjsku, bo nadal polski z ruskim mu myliły się. Na jego nieszczęście.

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Nie no bardzo chętnie. Przeczytałam twoją kartę wcześniej, ale jako że wieczorem byłam z doskoku ucząc się na kolokwium to nie bardzo wpadłam na jakiś pomysł. I teraz niestety tak nadal jest, więc liczę na twoją wenę a ja zacznę ;) ]
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam nie wiedział czemu, ale nie odpowiedział mu opryskliwie na pytanie. A mógł to zrobić. Być może wynikało to z faktu, iż przyzwyczaił się do tego. W Polsce ludzie byli mało tolerancyjni. Tak przynajmniej było w jego mniemaniu.
    Co rusz to słyszał dziwne opinie na swój temat od "polaczków". Że jak ruski to albo komuch, albo z mafii. Plotki wyssane prosto z palca.
    Na początku ruszało go to niemiłosiernie. Reagował na to. Ale po pewnym czasie użnał, że niewarto nerwów truć. I tak to była walka z wiatrakami.
    Ukucnął przed chłopakiem. Kiedyś też sobie rozwalił nos. Przez zwykłą głupotę. No, ale to nieważne było w tym momencie.
    - Pokaż. - Powiedział Kosma. - Dobrze byłoby to czymś zatamować. - Stwierdził, przyglądając się. Z boku ujrzał leżącą chustkę. Być może należała ona do nieznajomego. Kto go tam wie. Ale nie nadawała się już raczej do użytku.
    Wziął nieco śniegu i ulepił z niego gałkę. Przytknął ją chłopakowi do nosa.
    - Potrzymaj trochę. - Rzekł. Musiał zastanowić się co by tu w takie sytuacji począć.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Pomysł dobry. Obiecuje zacząć jak wrócę z zajęć czyli koło 19 :(. I trzymaj kciuki ;D ubezpieczenia to wredne bestie ;) ]
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Jak lekko cofnę ich w czasie to będzie źle? Dziś dzień dziadka, a wczoraj był dzień babci, więc cofnęłabym ich do kilku dni przed. ;) A zresztą trudno zrobię to. ]
    Zbliżał się dzień babci, a że babcia była najważniejsza osobą w życiu Mai to musiała kupić jej coś specjalnego. Chciała, żeby kobieta wiedziała, że jest dla niej najważniejsza, bo bez niej jej życie byłoby milion razy gorsze. Gdzie by się wtedy podziała? Dlatego zawsze stawiała sobie na celu pokazanie babci jak bardzo jest jej wdzięczna ale też jak bardzo ją kocha, chociaż może słowami nie wyrażała tego specjalnie często.
    I tak o to szukała czegoś wyjątkowego w sklepie z biżuterią. Jasne pewnie mogła iść do jakiego jubilera, ale po pierwsze aż tak bogata nie była, a po drugie obie z babcią lubiły dostawać coś… specjalnego, a tutaj była tylko jedna taka rzecz, wszystko robione ręczne i mimo, iż pewnie kosztowało to trochę więcej niż w jakiś sieciówkach to było warte swojej ceny.
    Rozglądała się po sklepie i wypatrzyła kilka ciekawych łańcuszków, korali i jedną broszkę. Ale podejmowanie decyzji o ile chodziło o prezent nie było jej mocną stroną. Zagadnęła więc stojącego najbliżej człowieka, którym był niestety chłopak.
    -Jak myślisz co powinnam kupić dla babci? Tylko, że to dosyć młoda babcia. – dodała od razu i uśmiechnęła się do niego.
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  8. Kosma nie pomagał mu z litości. Raczej z wewnętrznej potrzeby. Jakoś nie umiał zostawiać ludzi w potrzebie. To chyba jakoś tak ładnie nazywało się... Ah, tak! Altruizm.
    Nie chciał pokazywać nad chłopakiem żadnej wyższości. Nie to było jego celem. Dlatego był szczerze zaskoczony jego zachowaniem.
    Ktoś inny powiedziałby "dzięki stary, chyba zdechłbym pod tym drzewem". A tu takie niezbyt miłe "Poradzę sobie". Ci Polacy to byli dziwni.
    Westchnął cicho, kręcąc głową. Zauważył, że chłopak zachwiał się, kiedy wstawał. Już chciał coś powiedzieć, ale chłopak go ubiegł. Spojrzał na niego krytycznym wzrokiem.
    - A za pomoc to ani dziękuję. Ani pocałuj w dupę. - Mruknął cicho pod nosem sam do siebie nieco oburzony. - Wiesz... W moim kraju uczono mnie, że dobrze byłoby, gdyby twój rozmówca znał twoje imię. - Stwierdził blondyn. - Jestem Kosma. - Przedstawił się lakonicznie. - A ty? - Zapytał. - Powinieneś gdzieś usiąść, bo tak gibiesz się na boki, że zaraz padniesz . -Rzekł nieco rozbawionym tonem głosu. W pewnym sensie bawiło go zachowanie chłopaka. Taka Zosia Samosia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chłopak wydawał się dosyć dziwny, a Maja całkiem lubiła ludzi, którzy byli inni niż wszyscy. A może tylko takiego zgrywał? Nie miała pojęcia, bo nie znali się.
    -To rusz wyobraźnią. Jesteś młody i to nie boli. – zachęciła. – Wyobraź sobie, że masz babcię i musisz jej coś kupić. Co byś wtedy wybrał?
    Ci młodzi naprawdę chyba nie umieli żyć już bez komputerów i wydawali się tacy zamknięci na wszystko to co ich otacza innego. Maja miała wrażenie, że ma do czynienia trochę z takim przypadkiem chłopaka który wraca ze szkoły i włącza laptopa, żeby zamknąć się w cyber świecie. Mogła się mylić, ale przystosowany do społeczeństwa to do końca on nie był.
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  10. - Kosma. - Odpowiedział lakonicznie. Nie pamiętał czy już mu przedstawiał się. Słysząc jego pytanie zaśmiał się cicho. - Nie wiem jak ciebie, ale mnie to uczyli, aby z nieznajomymi nie rozmawiać. - Puścił do niego oczko. - No, a tak to przynajmniej wiemy, jak do siebie zwracać się. - Stwierdził.
    Przez cały czas obserwował chłopaka. Jakoś nie chciał, aby coś mu stało się. W jakiś sposób czuł się za niego odpowiedzialny.
    Przecież jako jedyny nie odwrócił się od niego. Ludziom łatwiej było odwrócić głowę i udać, że nie ma problemu. Minąć go jak gdyby nigdy nic.
    - Z całym poważaniem, ale i tak nie wyglądasz za dobrze. - Stwierdził.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby jego matka zobaczyłaby go w takim stanie... On chyba życia by nie miał. Zaraz byłoby "co się stało", "a gdzieś ty znowu wlazł". I lampką po oczach. Jak na komisariacie.
    Lubił, kiedy ktoś o niego martwił się... No, ale na litość Boską! Bez przesady!
    Spojrzał na niego, marszcząc brwi zabawnie.
    - Ale kultura wymaga też tego, aby rozmówcy posłuchać. - Stwierdził blondyn. - Chodź ze mną. - Powiedział. - To chociaż krew zapierzesz. - Rzekł. - Masz moje słowo, że nic ci nie zrobię. - No bo gdyby miał mu coś zrobić, to zrobiłby to już teraz. Tym bardziej, że ludzi sporo tutaj nie było. A poza tym to nie miał wobec niego złych zamiarów.

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Witam. Te zdjęcia martwych zwierząt mnie też zaciekawiły i... przeraziły. Ciekawy osiemnastolatek, nie powiem :) Kombinujemy coś razem? ]

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Długo zastanawiałam się, jak można ich połączyć. 26-latkę i 18-latka o takim charakterze. Co myślisz o jakimś przypadkowym spotkaniu? W jakim klubie, sklepie, kinie? Trochę to banalne. Chociaż, skoro Michał jest podobno "ponadprzeciętnie inteligentny" to może Milena miałaby za zadanie napisać jakiś artykuł o wyjątkowych uczniach? I tak jakoś trafiłaby do domu Michała? Na przykład za sprawą jego nauczycielki? Co o tym myślisz? ]

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  14. Odkąd znalazła się w zespole redakcyjnym najlepszego miesięcznika w kraju, miała ręce pełne roboty. O artykułach "na odwal się" nie było nawet mowy. Dlatego Milena dawała z siebie wszystko. Ba, była w swoim żywiole! Ktoś w końcu doceniał jej zdolności - zarówno dziennikarskie, jak i fotograficzne. Jednak gdy usłyszała od redaktora naczelnego temat na swój nowy artykuł, skrzywiła się. Nie podobał jej się pomysł spotkania z licealistami i pisania o nich artykułu na całe trzy strony! Czasy swojego liceum nie wspominała za wesoło. Uważała, że osiemnastolatkowie są zwykłymi dziećmi, którzy zachłysnęli się namiastką wolności. To, że mogli pić i imprezować po nocach nie czyniło z nich dorosłych. Mimo wszystko, zgodziła się napisać artykuł o "Cudownych dzieciach nowej ery". Ponad dwa tygodnie temu spotkała się z pewną nauczycielką warszawskiego liceum. Rozmawiała z nią o uczniach uczęszczających na zajęciach i o ich nietypowych zdolnościach. Nauczycielka chętnie wyjawiła jej historie uczniów, ich oceny, umiejętności, a nawet ich adresy i bezpośrednie telefony do rodziców. Kto nie chciałby przyczynić się do rozsławienia przyszłych naukowców, prezydentów, biznesmenów?
    Dzisiaj miała spotkać się z ponadprzeciętnym osiemnastolatkiem. Michał Anioł. Na sam dźwięk jego imienia i nazwiska, Milenie chciało się śmiać. Matka chłopaka miała ciekawe poczucie humoru.
    Zapukała pod wskazany adres i czekała, aż ktoś jej otworzy.

    Milena
    [Mam nadzieję, że nie przesadziłam :) ]

    OdpowiedzUsuń
  15. Machinalnie podniosła oba kąciki ust do góry, kryjąc swoje niezadowolenie. Stała przed drzwiami osiemnastolatka niczym dziewczynka sprzedająca ciasteczka z amerykańskich seriali. W dodatku, musiała o nim napisać artykuł. O nim, jak i o innych, którzy byli do niego podobni. Chłopak stojący w progu wyraźnie się jej nie spodziewał. Nie wyglądał także jak ktoś, kto jest ponadprzeciętnie inteligentny. Chociaż jak wyglądają tacy ludzie? W jego oczach mogła zauważyć pewne... szaleństwo i ogromne zaskoczenie.
    Wyciągnęła w jego kierunku chłodną dłoń, mając nadzieję że nie zamknie jej drzwi przed nosem. Dwa dni temu ją to spotkało.
    - Witam, nazywam się Milena Bator i jestem dziennikarką. Piszę artykuł dla "Twojego Stylu". Twoja nauczycielka ze szkoły podała mi numer telefonu twojej mamy. Wspominała ci coś o mojej wizycie? - przystąpiła z nogi na nogę, chcąc załatwić to jak najszybciej.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdumiona, patrzyła na niego przez kilka krótkich sekund. W końcu zdecydowała się wejść do środka. Początek ich spotkania nie należał do udanych. Milena w chwili, kiedy zobaczyła Michała w drzwiach zdała sobie sprawę, że cała ich relacja nie będzie lekka i przyjemna. Patrzył na nią arogancko, a to nie sprzyjało kontaktom. Westchnęła cicho, prawie z rezygnacją. Rozejrzała się po mieszkaniu, szukając jakiś wskazówek dotyczących chłopaka stojącego przy niej. Chciała zacząć rozmowę, rozładować emocje. Przecież tego ją uczyli na studiach, prawda? Przy Michale cała jej nauka poszła w las. Nauczycielka delikatnie ją ostrzegła. Michał miał niesamowicie bystry umysł, ale był całkowicie pozbawiony jakichkolwiek zdolności społecznych.
    - Fajne mieszkanie. - na potwierdzenie swoich słów uśmiechnęła się, teatralnie rozglądając się dookoła. - Jak mówiłam, piszę o "Cudownych dzieciach nowej ery". Masz ochotę coś mi o sobie opowiedzieć? -zaczęła powoli. Uznała, że musi zacząć od małych kroków. Ciężko było jej rozmawiać z genialnym osiemnastolatkiem.
    -Nauczycielka mi powiedziała, że jesteś cholernie inteligentny. - nie wiedziała, jak chłopak przyjmie taki komplement od własnej nauczycielki. W rzeczywistości Milenę mało to obchodziło. Chciała, by chłopak opowiedział jej o swoim życiu, z pewnością trudnym dzieciństwie, relacjach z rodzicami, swoimi planami na przyszłość. Chciała go poznać.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  17. Podniosła zdumiona lewą brew do góry, wchodząc do salonu. Tak, z pewnością ich spotkanie nie będzie należało do łatwych. A myślała, że najgorsze ma już za sobą. Będzie gorzej niż myślałam.
    -A ja uważam, że jest całkiem, całkiem. -Usiadła na kanapie, jednocześnie rozpinając płaszcz. Rzuciła go koło siebie, podnosząc rękawy szarego swetra do góry. Jej tatuaże, do których już dawno przywykła, ukazały się osiemnastolatkowi. Przez chwilę chciała je ponownie zakryć. Niektórzy źle reagowali na kobietę z tatuażami. Nie traktowali jej wtedy profesjonalnie. Uważali, że coś jest z nią nie tak, skoro świadoma pozwalała się tatuować. Jednak przy Michale uznała, że nie ma sensu z niczym się kryć.
    Z torebki wyjęła teczkę z dokumentami, która świetnie sprawdzała się jako tymczasowy stolik i notatnik. W kilku słowach na jednej z kartek opisała Michała po rozmowie z jego nauczycielką.
    Podniosła głowę do góry. Mogła się tego spodziewać. Chłopak nie zamierzał opowiadać jej o sobie. Przez chwilę mierzyła go wzrokiem, próbując rozgryźć.
    -Co robiłeś zanim otworzyłeś mi drzwi? -zapytała swobodnie, opierając się o miękką kanapę. Zaczęła mu się z uwagą przyglądać.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  18. Zamrugała szybko oczami, o mały włos nie krztusząc się własną śliną. Z każdą kolejną sekundą, którą spędzała na kanapie w mieszkaniu Michała, czuła się coraz bardziej zszokowana. Początkowo jako fotograf, a teraz jako dziennikarka spotykała się z wieloma ludźmi. Chłopak, który siedział koło niej na fotelu był całkowicie inny niż wszyscy, których spotkała do tej pory.
    W pierwszym momencie chciała mu uprzejmie podziękować za poświęcony czas i wyjść. Artykuł ukazałby się bez niego. Miała dość materiału, by napisać coś dobrego. Duma jej jednak nie pozwalała.
    - Sorry, że ci przeszkodziłam. Jak już wyjdę będziesz mógł kontynuować. - odpowiedziała równie spokojnie, nie odrywając od niego wzroku. Odnosiła dziwne wrażenie, że chłopak chciałby z nią porozmawiać. O tym, czym naprawdę się zajmował przed jej przyjściem, o rodzicach, o swoim życiu. Coś mu jednak w tym przeszkadzało.
    Skrzyżowała ręce na piersiach, podnosząc lekko jedną wargę do góry.
    - Kiedy twoja mama wraca z pracy? - miała nadzieję, że przynajmniej rodzic chłopaka potraktuje ją poważnie.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  19. - Może twoja mama będzie bardziej skłonna do rozmowy. - wyjaśniła. Żałowała, że matka chłopaka kończy pracę aż tak późno. Zawsze jednak mogła do niej zadzwonić raz jeszcze i uprzejmie poprosić o rozmowę. Wiedziała, że kobieta z pewnością znajdzie dla niej czas. Kto nie chciałby rozmawiać z dziennikarką popularnej gazety o swoim cudownym, inteligentnym dziecku? Rodzice bardzo chętnie rozmawiali o osiągnięciach swoich potomków.
    Wstała, chcąc rozprostować nogi. W rzeczywistości był to tylko pretekst. Powoli zaczynała mieć dość wzroku Michała, który analizował każdy jej ruch, najmniejszy gest, czy nawet wyraz twarzy. Zaczęła chodzić po salonie mieszkania, udając zainteresowanie. Nie obchodziło ją to, jak chłopak mieszka. Obchodził ją on sam.
    - Zadzwonię później do twojej mamy i poproszę o rozmowę. - dodała po chwili, zatrzymując się przy oknie. Na chwilę odwróciła się do niego twarzą. - Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopak pokręcił lekko głową. Był nieco rozbawiony zachowaniem Michała. Jego podejściem do tego wszystkiego.
      - Po co miałbyś ze mną pójść? - Zapytał. Co rusz zerkał na niego. - Odpowiedź jest prosta. Aby ogarnąć ciebie.
      Rozejrzał się dookoła. Gdzieś w oddali zobaczył jakichś trzech chłopaków. Zmierzali w ich kierunku. Byli młodzi. Nawet przez myśl przemknęło Kośmie, że mogą być w wieku Miśka.
      Kiedy ci zobaczyli blondyna i nastolatka, zmieszali się.
      - To oni ciebie tak urządzili? - Zapytał. Wyglądali oni na bardzo zakłopotanych tym widokiem.

      Usuń
  20. Zaskoczyła go nagła zmiana zdania. Żadnych pytań ze strony chłopaka. Tylko tak po prostu.
    Poddźwignął go nieco, aby wygodniej było iść. Jakoś też nie miał ochoty na spotkanie z tymi młokosami. W prawdzie nic do nich nie miał... Ale jakoś niedobrze im się z oczu patrzyło.
    Mówiło się, że to kobiety mają niezawodną intuicję... Taaa... Pieprzenie o Chopinie. Żyjąc w tym mieście parę tych miesięcy nauczył się, że jak coś wygląda nie tak to rzeczywiście coś w tym jest.
    - Nie mieszkam daleko. - Powiedział.
    Tamci jednak podeszli do nich.
    - Można autograf? - Zapytał jeden nich, zerkając na Michała. - To twój znajomy? - Nadal kontynuował zadawanie pytań dla nastolatka, ale tym razem odpowiedział Kosma.
    - Tak. A teraz niestety musimy zmywać się. - Wręczył im kartki z podpisem.

    OdpowiedzUsuń
  21. - Szczerze powiedziawszy... To ja sam nie wiem. - Stwierdził z rozbawieniem. - Ludzie dosyć często podchodzą do mnie i proszą o autografy. Częściej niż za czasów, kiedy grałem w Zenicie. - Dodał.
    Zauważył, że chłopak chyba nie wie o czym mówi Kosma. No cóż... Znał ludzi, którzy nie oglądali telewizji. Ale o jego transferze do Legii było całkiem głośno. Przynajmniej jeszcze nie tak dawno.
    - Jestem piłkarzem Legii Warszawa. - Wyjaśnił po chwili. - A będąc na miejscu tamtych chłopaków to chyba bym ci zazdrościł. - Zaśmiał się cicho. - Sądzę, że mało cię interesuje to co dzieje się w mediach. Może tym lepiej dla mnie. Bo przynajmniej nie patrzysz na mnie przez pryzmat "O mój Boże! To ten Kosma!" i nie masz kiślu w majtkach jak te wasze pochrzanione gimnazjalistki. - Zachichotał.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaśmiał się, kiedy usłyszał jego słowa.
    - Nie tylko gimnazjalistki i młodsze osoby tak zachowują się? - Zapytał z lekkim rozbawieniem w głosie. - A to całkiem ciekawe. - Stwierdził. Głoski zabawnie szeleściły mu w słowach. Jeszcze nie wyzbyć rosyjskiego akcentu. Ale jakoś usilnie nie starał się nad tym.
    Kosma rzadko kiedy oglądał telewizję. A to z racji tego, że nie miał na to czasu. Co rusz to miał jakiś mecz cy też trening. Musiał jeszcze sprostać zwykłym domowym obowiązkom. Typu ugotować coś, albo od czasu do czasu posprzątać mieszkanie.
    - Nie... Z nikim nie mieszkam. - Odpowiedzialem chłopakowi. - Nadal szukam jakiegoś współlokatora. Tudzież współlokatorki. Mieszkanie mam dwupokojowe. Jeden pokój zamieszkuję ja. Drugi zaś stoi zupełnie pusty. - Stwierdził Milinowicz.

    OdpowiedzUsuń
  23. - Skoro twoja mama może mi nie powiedzieć całej prawdy o tobie, to może ty to zrobisz? - odpowiedziała pytaniem, zerkając przez okno salonu. Naprawdę chciała z nim porozmawiać i napisać o nim dobry materiał, który zawrze w całym artykule. Naprawdę chciała to zrobić. Michał był jednak tak zawzięty w sobie, że Milena nie miała pojęcia, co powinna powiedzieć, by chłopak zaczął poważnie ją traktować i... odpowiadać na jej pytania.
    - My, dziennikarze zawsze chcemy pisać prawdę. - odwróciła się do niego twarzą, znów siadając na kanapie. Odetchnęła chwilę i znów była gotowa, by móc spojrzeć mu w oczy.
    - Ale w tej branży nie brakuje takich, którzy chcą się tylko wzbogacić. A ja chcę po prostu napisać dobry artykuł. - wyjaśniła, akcentując słowo "dobry". - Więc, Michał, po prostu odpowiedz mi o sobie i oboje będziemy mieli to z głowy. - dokończyła, zakładając nogę na nogę. Nie wiedziała już, co powinna powiedzieć, by osiemnastolatek trochę jej zaufał. Uznała, że to ostatnia próba. Jeśli Michał Anioł zwyczajnie ją zlekceważy, wyjdzie i już nigdy nie wróci. Albo wróci, kiedy chłopak będzie w lepszym humorze.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  24. - Wiesz... Jeżeli jest jakaś osoba, którą podziwiasz... Stawiasz ją sobie za wzór... To poproszenie jej o autograf, czy też zamienienie kilku zdań nie jest rzeczą głupią. Czasami potrafi podbudować człowieka. Ale jeżeli ktoś patrzy na ciebie poprzez pryzmat urody i kasy i drze się na środku ulicy dzikim piskiem "aahdsgss omg" i podobnie... To chyba powinien leczyć się. - Stwierdził.
    Kosma nie uważał się za jakąś wybitną jednostkę. Ledwo co zdał liceum. O ekzamienie na atiestat zrielosti (czyli rosyjski odpowiednik polskiej matury) nie wspominając. Ale miał pasję i w tym realizował się. I to sprawiało mu przyjemność.
    - Owszem. Nie samą piłką człowiek żyje. - Zażartował. Uśmiechnął się lekko w kierunku chłopaka. - Oprócz piłki lubię jeszcze czasami coś ugotować. Posłuchać muzyki. Pójść na jakiś koncert. Albo umówić się z przyjaciółmi na jakiś mityng. Chociaż to ostatnie to odpada. Bo wszyscy są w Sankt Petersburgu. Trochę daleko, ale przynajmniej takie spotkania, jak i rozłąki utrwalają naszą więź. - Stwierdził blondyn. - A ty masz jakieś zainteresowania? Albo rzeczy, które lubisz robić? No pomijając to, że odpychasz od siebie ludzi i stawiasz wokół własnej osoby ogromny mur.

    OdpowiedzUsuń
  25. - Nie chcę pisać kłamstw. To... - zawahała się przez chwilę, szukając w myślach odpowiedniego słowa. - Kłóciłoby się z moim kodeksem moralności. - uśmiechnęła się lekko, znów kładąc na kolanach teczkę i notatnik. Chwyciła w palce długopis.
    - Niektórzy z nas, mam na myśli dziennikarzy... Taki kodeks naprawdę posiada. - uśmiechnęła się szerzej, wracając do tego tematu. - Poznałam wielu ludzi i ich historie. Zniosę każdą prawdę.
    Chciała go jakoś do siebie przekonać. Jakie życie musiał wieść osiemnastoletni Michał Anioł, skoro był tak nieszczęśliwy? Co musiało się stać w jego życiu, że nawet przyszły sukces - który z pewnością go czeka, nawet go nie cieszył? Kim był i co robił, żeby poprawić swoje życie?
    - Wydaje mi się, że można być szczęśliwym i jednocześnie inteligentnym. Trzeba tylko bardzo tego chcieć i nie przejmować się innymi. Robić swoje. - ostrożnie wypowiadała każde słowo. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo ten chłopak jest niezrozumiany. Patrzyła na niego chwilę, gdy lekko zgarbiony wlepił wzrok w podłogę.
    - Michał, nawet nie masz pojęcia, jak bardzo ci zazdroszczę. Masz jeszcze tyle przed sobą. Możesz osiągnąć co tylko chcesz. - wyznała szczerze. Mówiła prawdę.

    Milena

    OdpowiedzUsuń