Zuzanna Kamińska
29 wiosen, architekt wnętrz po ASP, narzeczona pana policjanta
29 wiosen, architekt wnętrz po ASP, narzeczona pana policjanta
Niebywale wielki życiowy pech, a serce nadal jak na dłoni. Kobieta, która stanowczo potrafi poradzić sobie przy każdym armagedonie, chociaż momentami odnosi wrażenie, że nieszczęścia w jej życiu sypią się niczym z rogu obfitości. Zbyt późno się kładzie, a za bardzo kocha spać, co oznacza jakikolwiek brak punktualności i przeklinanie na warszawskie korki. Niektórzy mówią, że zamiast dobierać kolory poduszek powinna zostać koneserką wina lub chociażby kucharką bo to stanowczo rzeczy, które jej najlepiej wychodzą. W obcasach lepiej chodzi i biega niż w płaskim obuwiu, jak każda kobieta nigdy nie ma się w co ubrać. Zazdrośnica i nerwuska, która uwielbia rzucać przedmiotami w ludzi. Zawsze znajdzie powód do narzekania i chwilę by siegnąć po płótno i coś namalować. Do tańca i do różańca, ale najbardziej to do wina. Nałogowa pijaczka ciemnej kawy i palaczka cieńkich lmów. Ma w zwyczaju wyrzucać swojego narzeczonego z łóżka gdy któraś z przyjaciółek wpadnie do niej ze złamanym sercem. Kochane z niej stworzonko, trochę tak raczej feministka.
[Widziałam niezdecydowanie wizerunkowe. Pani piękna i ciekawa. Pomysłów mi jednakże brak.]
OdpowiedzUsuńAgnieszka
[Ojeju. Ja nie umiem wymyślać, totalnie mi to nie wychodzi, serio ;_; Ale mogę zacząć c:]
OdpowiedzUsuńKaja
[Macham rękami i nogami, tj. przypominam się, chyba, że naprawdę nie masz pomysłów.]
OdpowiedzUsuń[Taka propozycja z walizkami jest bardzo fajna. U mnie nie jest za dobrze z zaczynaniem. Możesz nie wyręczyć.]
OdpowiedzUsuńAgnieszka Rogowska
[Jaka tam stara! Oboje dorośli, a w takim wypadku pięć lat to nie jest duża różnica. A że zajęta... Co niby policjancik zrobiłby, spałował czy wsadził za kratki?
OdpowiedzUsuńTak serio-serio, to cześć, tylko kulturalnie witasz czy chcesz ze mną coś tam popisać?]
[Niektóre niekulturalne ludzie gadają na policjantów psy, może ten zuzkowy to akurat pies na baby. Bywa, ponoć wybaczać trzeba. Czy coś.
OdpowiedzUsuńNo to chodź. Warszawskie metro to sobie nieustannie jakieś jajca robi, ostatnio szczególnie. Niech więc Zuzka znów się gdzieś spóźni, w biegu wleci do metra i trochę jej się humor poprawi, bo prawie pusto (że tak fantasy polecim!), tylko jeszcze jakiś facecik będzie w środku, ale przecież nie zajmie wszystkich miejsc. Tylko tak niefortunnie się zdarzy, że jakaś awaria się stanie i to taka śmieszna, że będzie problem z otworzeniem drzwi, a więc nawet nie można wychynąć na zewnątrz, by skorzystać z komunikacji nadziemnej.
Pewnie Zuza wkurwiona, bo gdzieś się spieszy, a tu Maciek podejdzie, usiądzie obok i będzie perswadował, by zluzowała. Bardzo naciągane czy moższ być?]
[Wszystko jedno, od ile ważniejsze jak. Chociaż... to zależy od ciebie, bo jeśli odpisujesz raz na kilka dni to lepiej dłużej, jak można liczyć na trochę wspólnego pisania w stosunkowo niewielkim odstępie czasowym to chyba krócej lepiej, znaczy dynamicznej. No i oczywiście zależy od sytuacji, siedzenie w metrze niekoniecznie prowokuje do opisu długich działań/rozważań egzystencjalnych. Ale generalnie się dostosuję.]
OdpowiedzUsuń[Mogę zaprosić do wątku? ;]
OdpowiedzUsuńPatryk
[Dzień dobry. Przyszłam przywitać się ładnie i zapytać o wątek. Pomysł mam takowy, iż: Kosma chciałby kupić jakąś działkę i postawić na niej chałupę i w tym przypadku zwróci się po pomoc do Zuzi.]
OdpowiedzUsuń