21 stycznia 2014

We're all in our private traps


Michał Anioł, 18 lat, uczeń liceum

Podobno ponadprzeciętnie inteligentny.
Wycofany i małomówny, choć ma wiele do powiedzenia.
Otacza się murem i nikomu nie ufa.
Zero zdolności społecznych.
Jego jedynymi przyjaciółmi są książki.
Gryzie i drapie, gdy podejdzie się za blisko.
Rani ludzi na zapas, zanim oni zdążą zranić jego.
Antypatyczny i wredny, przy czym wciąż cholernie uroczy.
W przyszłości chce zostać chirurgiem lub patologiem.
Robi zdjęcia martwym zwierzętom. I nie tylko robi zdjęcia.
Nie lubi niczego ani nikogo, zwłaszcza artystów.
Przydałoby mu się zrzucić pięć kilogramów.
Wydaje mu się, że dobre kobiety nie istnieją.
Mieszka z niestabilną emocjonalnie matką; ojca nigdy nie poznał.
Ma problemy z matką, z agresją, z samym sobą i w ogóle z całym światem.
Uważa się za najbardziej pokrzywdzoną osobę na Ziemi. Jak większość ludzi zresztą.



[Lepsza karta w trakcie tworzenia. Postać figurująca również na innym blogu, oczywiście moja. Cytat w tytule z „Psychozy”. Podrzucasz pomysł – zaczynam. Podrzucam pomysł – Ty zaczynasz. Matkę Michała zaoferuję wkrótce w wolnych postaciach.]

20 stycznia 2014

This baby's got a temper, you'll never tame her

Jagoda Amelia Rusznicka
21 lat
studentka japonistyki na UW


Tak właśnie, bogaty... Nie da się ukryć, że moi starzy są cholernie bogaci. Ja oczywiście mam to głęboko w dupie, najchętniej mieszkałabym z kumplami na squatcie, ale niee... Musieli się uprzeć na te pieprzone studia. Chcieli, żebym została prawniczką, jak tatuś.
 Anarchistka na prawo? Haha, dobry żart. Zawszę kochałam Nippon, więc na złość poszłam na japonistykę i zapowiedziałam, że wynoszę się z domu. W końcu już mi od dawna wolno, nie?
Na początku były protesty, ale w końcu dało się ich złamać. Tylko oczywiście znowu postawili na swoim. Albo mieszkam w normalnym mieszkaniu, albo sama zarabiam na studia. Przynajmniej na uczelnię mam niedaleko, bo mi znaleźli jakąś małą miejscówkę na Krakowskim Przedmieściu.
I tak sobie mieszkam z kumplem i kompletnie się nie przejmuję tym, że starym coś nie gra. Jak się nie podoba, to niech nie patrzą.

gram na gitarze we własnym punkowym zespole | nazywamy się Heidegger's Dasein Conception | jeżdżę też na deskorolce i jestem w tym świetna | boję się obrazu kontrolnego i Lavender Town | jestem zdeklarowaną anarchistką | ateistką też | mam tatuaż na prawym nadgarstku przedstawiający mrówkę z "Invaders Must Die" | oprócz punka słucham techno i post hardcore | lubię fantastykę | czasem napiszę jakieś opowiadanie | zawsze przed snem całuję plakaty Johnny'ego Rottena, Keitha Flinta i Kellina Quinna (w tej kolejności) | może jestem dziwna, ale to lubię

---------------------
Hmm, no cóż... Karta nie jest idealna, ale trudno ;) Nie wiem, czy są jakieś błędy, nie mam na razie do tego głowy. Zapraszam do wątkowania i powiązań :)
Cytat z tytułu posta: The Prodigy - "Baby's Got A Temper"
Zdjęcie: Grafika Google

18 stycznia 2014

Dali mi broń, kilkaset kul od domu nowy dom...






porucznik Jarosław Nowak

lat 30

kilkaset kul od domu żaden schron,
jeżeli umiesz pomóc, Boże daj mi wrócić stąd do domu..

Wielki Patriota, który dla Ojczyzny zrobiłby wszystko. Od dziecka dokładnie wiedział, gdzie skończy. Liczyło się jedynie wojsko, do którego zaciągnął się zaraz po maturze. Zapatrzony w swojego wujka, którego kolekcja medali zawsze robiła na nim wrażenie, chciał być jak on. Chciał służyć, chciał walczyć i - jeżeli wymagałaby tego sytuacja - polec. Umieranie za coś, w co wierzysz, ma w sobie tyle patosu...
Dziś żyje. Wraca do Ojczyzny z misji w Afganistanie, po dwóch latach nieobecności. Na swych rękach widzi jedynie krew przyjaciela, który umierał w jarkowych ramionach. Nie potrafi wierzyć już w czyste intencje polityków, klnie na Amerykę, przez którą członkowie NATO musieli wysłać swoich żołnierzy na bliski wschód. Nienawidzi swojego munduru, a tym bardziej nienawidzi faktu, że lewa dłoń liczy jedynie trzy palce. Kochająca żona nie przypomina tej, którą opuszczał dwa lata wcześniej. Widok zza oknem stał się całkiem inny. A może to po prostu on? 

BLISCY


*

Jarek ma w sobie wiele patosu. Jarka sponsoruje Rasmentalism i ich kilkaset kul od domu. 
Zarówno małżonka, jak i Pola - do przejęcia. 
Zapraszam na wszystko! 



17 stycznia 2014

Wybijanie taktu to wybijanie rytmu naszego życia.

Bernadetta "Berni" Rozwadowska

Lat niespełna 21. Urodzona w wiosenny poranek.
Góry Świętokrzyskie mym domem.
Dzielna studentka kryminologii na Uniwersytecie Warszawskim.
Co ja w ogóle tutaj robię?
Popołudniami wierny giermek u boku brata w jednym ze sklepów muzycznych.
Kawalerka na Bemowie, również z braciszkiem.
Perkusistka. Niespełniona co prawda, ale co tam.
Miłośniczka tatuaży- posiadaczka kompasu na zewnętrznej stronie ręki, nieco niżej łokcia, ogromnego smoka na nodze oraz maleńkich konturów kontynentów na nadgarstku.
W ciężkich czasach, ciężkie buty są jak złoto!
Małe, rude, niepotrzebne.
Pesymistka, realistka, optymistka- sam wybierz.
Czeka na księcia z bajki. Albo chociaż woźnicę.
Peleryna tajemnicy oddzielająca ją od reszty paskudnego świata.
Nieufny skrzat.
I mała syrenka.
Taka tam Berni.



"Warto wierzyć że możesz zrobić wszystko
Choćbyś zdobyć miał tylko szczęścia gram."



[Witam, na wszystko mówimy tak :) Jestem miłośniczką dłuższych kart, ale na to przyjdzie czas jak postać się rozwinie. Zapraszamy do wątków!
Zdjęcie z weheartit.
Cytat pochodzi z piosenki nikomu nie znanego zespołu mego miejscowego- Dobra Czadu- Warto wierzyć
Ostrzeżenie, ja od Warszawy to jak najdalej, jestem ze Świętokrzyskich i miasta stołecznego ni w ząb nie ogarniam.]

Someday I'll wish upon a star and wake up where the clouds are far behind me.


Maja Dobrowolska 
21 lat
Mały dzikus w wielkim mieście
Studentka architektury


|Powiązania|


[Wolę pokazywać Maję w wątkach, więc tylko tyle ile musi być. Chętna na wszystko, więc śmiało! ]

16 stycznia 2014

Love lasts forever...

...but a tattoo lasts six months longer.


Oliwia Kruk, lat 26.
Od poniedziałku do piątku przykładna mama i barmanka.
Weekendy spędza w Domu Spokojnej Starości, pracując w wyuczonym przez siebie zawodzie.
Opiekunka 24/7.
Kawalerka w centrum, okazjonalnie dom pod Warszawą.
W trakcie rozwodu.

Na studiach poznała miłość swojego życia, jak się jej do niedawna wydawało, czego rezultatem jest trzyletni Antoś. Oczko w głowie mamy, ale i niestety ulubieniec tatusia. Niestety, bo od kilku tygodni toczy się spór o to, z kim chłopiec zamieszka. Jak dotąd, udaje się jej pogodzić wszelkie obowiązki z wychowywaniem syna, który w tygodniu od ósmej do szesnastej przebywa w przedszkolu, a potem czeka z dziadkami na powrót mamy. Sobota i niedziela należą do ojca, Piotra, który chciałby to zmienić. I tu zaczyna się niekończąca walka.

Teściowie jej nigdy nie lubili, bo tatuaże brzydko wyglądają u kobiet. Zwłaszcza tych, które stoją w białej sukni tuż obok ich syna. Poza tym jest złą matką i nie poświęca Antosiowi dość czasu.

Rodzice pomagają jej w opiece nad trzylatkiem, ale tylko do momentu, aż spłaci kredyt i będzie mogła pozwolić sobie na zrezygnowanie z pracy barmanki, ewentualnie zmniejszenia etatu. Do tego czasu jednak nie wraca później niż o dwudziestej a raz w tygodniu zawsze ma wolne. I gdy już posprząta, ugotuje i zrobi pranie, ma czas tylko dla siebie. Gdy się to zdarzy, a nie jest to częste, siada w fotelu i nie wie, co ma ze sobą zrobić.


Antoś jest całym jej światem, więc nigdy nie powie, że zrobiła coś źle. Mimo pomyłek, całego bólu i stresu, dziś jest dumną mamą i stara się, jak może. Ostatnio w jej małej rodzinie pojawił się kot, Kicek, jakby już naprawdę nie miała za wiele na głowie.

Jej życie towarzyskie sprowadza się do rozmów telefonicznych, szybkiej kawki i nieczęstych wieczornych posiadów, gdy Antosiem zajmie się ukochana babcia. Ostatnio nawet była w kinie! Cóż z tego, że na bajce. Liczy się towarzystwo, a ona akurat miała najlepsze.
_________________________________
Witam:)
Nie bójmy się wątków, Oliwia czas zawsze znajdzie. Gospodarna jest;)

15 stycznia 2014

Век живи, век учись


Słońce zachodziło, mieniąc się milionem barw nad Newą. Newski Prospekt powoli wyludniał się. Ludzie wracali do domów. 
Siedział tak już długi czas na Placu Dekabrystów, nieopodal pomnika Piotra I. To już ostatni wieczór jaki spędzi tutaj w tym roku. I strasznie mu żal, że musi to wszystko opuścić. Zenit, Ładogę, ulicę Czajkowskiego, na której wychowywał się od dziecka. 
W Zenicie grał już od dawna. To już będzie przeszło cztery lata, kiedy zaczął grać w barwach tego klubu. Wiedział z czym wiąże się kariera piłkarza. Wyjazdy, przyjazdy, mecze, rozłąki, okienka transferowe, kupno, sprzedaż, wypożyczenie do innego klubu. 
Właśnie nadchodziły te ostatnie godziny przed wylotem do Warszawy. Do kraju jego przodków. Wszak matka była Polką, babka i dziadek też. 
Westchnął cicho, wstając z ławki. Czas jechać na Pułkowo.


Kosma Milinowicz || lat 25 || 18 maj || Zawodnik Legii na pozycji pomocnika || Brak dziewczyny || Chłopaka też || 2 w skali Kinseya || Od dziecka z piłką za pan brat || Mimo iż Warszawę nawet lubię, to i tak w niczym nie dorówna Petersburgowi || biegły język polski i angielski || Mieszkanie niedaleko od Łazienkowskiej || metr osiemdziesiąt pięć ||


[Dzień dobry wszystkim. Wątki i powiązania: a) tak b) tak (odpowiednie zaznaczyć "X"). Wyszło mi takie eksperymentalne coś. Coś rozwinie się wraz z rozwojem akcji. Mam nadzieję, że za kartę nie zlinczujecie mnie. Tłumaczenie cytatu: Człowiek uczy się przez całe życie. Al] 
Długość wątków: preferuję te dłuższe. Aczkolwiek potrafię dostosować się do drugiego autora.

Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia.

Warrant "Cherry Pie"

Artur Łukasz Miszkiel || lat (jeszcze) 23 || urodzony 23 grudnia || całe życie w Warszawie || całe życie z wariatami || nałogowy palacz || stały bywalec w pubie, gdzie puszczają klimatyczną muzykę || mieszkanie w centrum || lider i wokalista rockowego zespołu Cherry Pie || biseksualny || syn Stefana i Jolanty || straszy, przyrodni brat Sary ||

"Masz dwadzieścia dwa lata i zero perspektyw na życie. Na Twoim koncie jest więcej porażek niż sukcesów. Nie tak z ojcem Ciebie wychowałam. Ledwo ukończyłeś szkołę i myślisz, że dalej będziemy Cię utrzymywać? Nawet o tym nie myśl! Masz dokładnie miesiąc, aby znaleźć sobie mieszkanie. A tam będziesz mógł robić, co Ci się tylko podoba"

Takie słowa usłyszałem kilka miesięcy temu od swojej rodzicielki. Urocze, co nie? Miała mnie już dosyć, tak samo jak ja jej. Życie w ciągłych nakazach, zakazach i warunkach, które musiałem spełniać. Nie tego chciałem. Chciałem rozwinąć skrzydła i wzbić się. Pokazać im wszystkim, że stać mnie na wiele. Moi rodzice nigdy nie znosili sprzeciwu, dlatego też każdy objaw mojego buntu przeciwko im tłumili. Do swego czasu bardzo skutecznie, jednak z czasem zacząłem wymykać im się spod kontroli. Pierwszym takim krokiem było zrobienie kilku tatuaży. Och, jaką miałem wtedy awanturę! Bo grzeczny synek i tatuaże! Któż to widział, aby dziecko szanowanych rodziców nosiło takie coś! Przynajmniej oni tak twierdzili. Kolejnym- chęć rzucenia szkoły. A jeszcze następnym- dołączenie do zespołu rockowego Cherry Pie (nazwa wzięła się z uwielbienia do zespołu Warrant).
Jednak żadne z nich nie było (jak się okazało później) takie święte. Matka raz zdradziła ojca. Ojciec raz zdradził matkę w ramach rewanżu. O raz za dużo, bo z tego romansu z jego sekretarką mam młodszą siostrę, której nie znoszę. I vice versa. Nawet widziałem jak się cieszyła, kiedy wyprowadzałem się z domu. Mały, wredny, podstępny kaszalot. W każdym bądź razie opuściłem ten cały zakłamany syf i razem z kumplami wynajęliśmy mieszkanie w centrum miasta. Pięciu facetów w jednym mieszkaniu? Na początku wydawało mi się to takie jak z kosmosu wzięte. Ale teraz po trzech miesiącach stwierdzam, że jest dobrze.  Pracuję od czasu do czasu jako dostawca pizzy. Zarabiam całkiem nieźle, bo jeszcze z głodu nie padłem. Śpiewam w zespole. Ba, wysłaliśmy nawet kilka piosenek do kilku wytwórni. Rodzice się do mnie nie odzywają, bo pewnie w ich mniemaniu zszedłem na psy. Moja dziewczyna zerwała ze mną, bo wybrałem takie, a nie inne życie. Aktualnie cieszę się życiem singla. Przynajmniej mogę uprawiać seks bez zobowiązań. Słucham tej samej muzyki co kiedyś, tyle że o wiele głośniej. Jeżdżę starym, obłoconym Volkswagenem Golfem z 1996 roku (cabrio, edycja Bon Jovi).  I jest mi z tym dobrze.

Jeżeli miałbym opisać swój charakter to raczej byłoby dla mnie trudne. Wedle opinii innych ludzi, którzy przebywają w moim towarzystwie jestem całkiem fajnym gościem. Pochrzanionym buntownikiem, który kiedyś poprowadzi innych. Ha, chciałbym. Kiedy ktoś potrzebuje pomocy, staram mu się pomóc. Ot, taka reakcja odruchowa. Potrzebujesz pieniędzy? Przyjdź. Pożyczę Ci ile trzeba i nawet odsetek nie naliczę. Potrzebujesz gdzieś przekimać? Wal śmiało, jakoś pomieścimy się w mieszkaniu. Jednakże potrafię też powiedzieć twardo 'Nie', o ile wymaga tego sytuacja. 
Staram się być szczery w rozmowie z innymi, ale jestem tylko człowiekiem i zdarza mi się skłamać. Do moich wad należy także zaliczyć to, że jestem leniem patentowanym. Bywam czasami bezczelny, co też czasami ściąga na mnie kłopoty.
Jak widać... Nie jestem krystalicznie czysty. Z resztą tak jak każdy z nas.


Jestem średniego wzrostu osobnikiem, który mierzy z jakieś metr osiemdziesiąt pięć. Przynajmniej tyle miałem na ostatnim bilansie u pielęgniarki szkolnej za czasów liceum. Ważę też nie za dużo, bo jedynie siedemdziesiąt kilogramów. To akurat, sprawdziłem na wadze, która stoi u nas w łazience w mieszkaniu. 
Spoglądam w lustro i co widzę? Uśmiechniętego, niebieskookiego bruneta, który kiedyś był blondynem. Te czasy na razie minęły. Włosy mam średniej długości do ramion. Czasami zdarza mi się malować oczy, jak i twarz. Ale to naprawdę czasami i chyba tylko kiedy gramy gdzieś z zespołem. Na swoim ciele mam pełno tatuaży i zapewne nie poprzestanę na nich. Bowiem, co rusz idę do studia w celu zrobienia mi nowego. 
Najczęściej można mnie spotkać w jeansowych spodniach i koszulkach z krótkim rękawem. Dosyć często są to takie z logami moich ulubionych zespołów, albo z poglądami, które reprezentuję i popieram. Na nogach tradycyjnie albo trampki, albo glany. Zależy od pogody.
Chcesz coś jeszcze wiedzieć? A proszę bardzo. Piszę teksty piosenek. Lubię rockową muzykę Najbardziej zespoły z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale i tymi młodszymi (o ile dobrze grają) także nie pogardzę. Miałem kiedyś psa, który wabił się Stefan (ot, żeby ojca powkurzać). Ale Stefan mi gdzieś zwiał kiedyś podczas, gdy go spuściłem ze smyczy na spacerze. Lubię grać w strzelanki na komputerze, za to nie znoszę Slendera (co za powalona gra). Mam przyrodnią siostrę, która nazywa się Sara (o zgrozo imię jak dla psa), ale mówię na nią kaszalot.
Czy to wszystko? 
Chyba jeszcze nie. Ściany w moim pokoju są oblegane przez plakaty. Na półkach goszczą oryginalne płyty ulubionych wykonawców. Moim idolem jest Paul Stanley z KISS. Rzadko kiedy oglądam telewizję (telewizja ogłupia ludzi, a głupimi łatwiej rządzić). Nie mam konta na żadnych askach, czy też fejsbukach. Nie poszedłem do wojska, bo nie chcę zabijać ludzi (sądzę, że sztuka jest też dobrą bronią, a czasami nawet i lepszą niż karabin). Palę papierosy i okazjonalnie piję alkohol. I lubię starsze od siebie kobiety.


13 stycznia 2014

Mieszkam w terrorystanie.

Znów będzie tak samo. Pójdę do pracy, przeżyję tych kilka godzin, pocieszany jedynie wizją przerwy na papierosa, szef wciśnie mi jakiś kit, dlaczego zalega mi z wypłatą.(Nie mam za co nakarmić Churcha. Dlaczego on został ze mną? Przecież to był twój kot.) Potem zostanę na nadgodzinach, bo precież jako jedyny nie mam do kogo wracać. To nic, że w tej dziurze i tak nikt nie rejestruje się po dwudziestej drugiej. Może wyjdę przed dwunastą, nawalę się jak świnia i dam się komuś przelecieć. Przy dobrych wiatrach, rano będę pamiętał jego imię. Kiedyś wpadałeś w szał na samą myśl o tym, że ktoś miałby mnie dotknąć, czy choćby spojrzeć w moją stronę. Masz już kogoś nowego, kogo tak pilnujesz? Wiesz, co jest najgorsze? Że tych twoich paranoi też mi brakuje. Tego, że mnie biłeś, kiedy byłeś zazdrosny, że w każdym widziałeś zagrożenie i późniejszych przeprosin, solennych obietnic, że to się zmieni. I to, że wciąż było tak samo, wcale mi nie przeszkadzało. Zapewniałeś mi absurdalne poczucie bezpieczeństwa, bo czułem, że ci zależy.


Jak zwykle, pisząc to, obiecuję sobie, że to już ostatni list, który do Ciebie piszę, a którego i tak nie wyślę. I wiem, że tak nie będzie. Jutro rano kolejny raz wstanę, napiszę Ci, jak wielkiego mam kaca, jak mnie wszystko boli, jak za Tobą tęsknię. Może zwyzywam Cię od szmat, będę krzyczeć tak głośno, jak mocno Cię nienawidzę. Ale to nie jest już ważne. Ty tego nie usłyszysz, ja to znam na pamięć. 
Kocham
Ł. 



Łukasz Kaczmarek; "Wrocławiak" pełną gębą; słodkie 23

W Warszawie z własnej głupoty, znienawidzona praca na recepcji w miejscu, szumnie nazywanym hotelem, serce złamane na pół, kot Churchill, pokój w mieszkaniu studenckim, współdzielonym z wiecznie wymieniajacą się śliną parką i dziwną dziewczyną, o której nic nie wie. Pedałek, bez ambicji czy perspektyw. W myśl zasady, że "Nie matura a chęć szczera...", edukację skończył w drugiej liceum. Żywy dowód na to, że nie tylko kobieta potrafi zjebać sobie całe życie w imię miłości.

[nie gryziemy, połykamy w całości.
Przyznam szczerze, że kartę pisałam na innego bloga, ale jemu to się chyba zdechło, a ja się napaliłam na prowadzenie takiej postaci jak pies na chrupki pedigree.
Ach i jeszcze pozwolę sobie zaznaczyć, że z miastem stołecznym mam tyle wspólnego co koń z koniakiem, więc żeby nie było, nie znam się. .-.]

Król Maciuś

Maciek Fijałkowski ma dwadzieścia cztery lata i już co najmniej od kilku powinien być Maciejem, a nie Maciusiem. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce często wciąż zachowuje się jak przedszkolak. Zawsze wolał praktykę od teorii, a dorastania panicznie się boi. Zrobił sobie rok przerwy od studiów i teraz tego żałuje, bo zamiast skupić się na nauce, tęskni. Tęskni za rozgrzanymi plażami, za stromymi stokami, za świeżymi pomarańczami, za leniwie płynącymi dniami, a wreszcie tęskni i za nią. Wystarczyłoby jedno słowo, by powędrował do niej w podskokach, nie jest to jednak równoznaczne z tym, że gdyby mu kazała, gotów byłby zjeść jej odchody. O nie, Maciuś ma swoją godność, swoje zasady i swoje chęci. Albo niechęci. I chociaż tęskni, nie żyje w ascezie, daleko mu od samoudręki i cierpiętnictwa. Lubi koncerty, lubi alkohol, lubi imprezy i lubi kobiety, a że kiedyś usłyszał, że nieużywane organy gniją, dba o to, by jego wciąż był zdolny do użytku. Jest zdania, że wiele trzeba w życiu spróbować, ale nie wszystkiego, bo na przykład do heroiny i seksu z facetem go nie ciągnie. 

12 stycznia 2014

We try so hard to protect ourselves but it doesn’t make a damn bit of difference cause when the bad things come, they come out of nowhere.


Zuzanna Kamińska
29 wiosen, architekt wnętrz po ASP, narzeczona pana policjanta
Niebywale wielki życiowy pech, a serce nadal jak na dłoni. Kobieta, która stanowczo potrafi poradzić sobie przy każdym armagedonie, chociaż momentami odnosi wrażenie, że nieszczęścia w jej życiu sypią się niczym z rogu obfitości. Zbyt późno się kładzie, a za bardzo kocha spać, co oznacza jakikolwiek brak punktualności i przeklinanie na warszawskie korki. Niektórzy mówią, że zamiast dobierać kolory poduszek powinna zostać koneserką wina lub chociażby kucharką bo to stanowczo rzeczy, które jej najlepiej wychodzą. W obcasach lepiej chodzi i biega niż w płaskim obuwiu, jak każda kobieta nigdy nie ma się w co ubrać. Zazdrośnica i nerwuska, która uwielbia rzucać przedmiotami w ludzi. Zawsze znajdzie powód do narzekania i chwilę by siegnąć po płótno i coś namalować. Do tańca i do różańca, ale najbardziej to do wina. Nałogowa pijaczka ciemnej kawy i palaczka cieńkich lmów. Ma w zwyczaju wyrzucać swojego narzeczonego z łóżka gdy któraś z przyjaciółek wpadnie do niej ze złamanym sercem. Kochane z niej stworzonko, trochę tak raczej feministka.

Moja dusza smakuje jak misie żelki!

Patryk Górzyński
 
• Gdynia • Pokój na Grochowie Wojskowa Akademia Techniczna
Wydział Mechatroniki i Lotnictwa • Studia cywilne • Zaoczne • 
Koordynator do spraw operacyjnych w telecentrum PZU
Remont • Lolek • Stare Miasto • Nowy Świat
• WOW • Do domu po słoiki • WOW 
Cztery razy po dwa razy
24 lata • Taki stary
WOW

she ball till she fall means shes shoppin till she drop



Klara Nowak
27 lat
modelka
dziennikarka

Warszawianka z Mokotowa. MISH na UW. A potem modeling. Ambicja. Cięty język, ostre pióro. Gazeta Wyborcza. Późno się kładzie. Wcześnie wstaje. Paweł. Paweł. Paweł. When you touch me I die, just a little inside. I wonder If this could be love? Kłamie. Pije. Pali. Ale gardzi narkotykami. Gra w pokera i bilarda. Satysfakcja nie leży w jej naturze. Moralność leży w naturze. Jej moralnością nie jest satysfakcja. Bywalczyni salonów. Felietonistka. Używa słów jakby były czynami. Retoryka. Liestyle. Agresywna. Zaborcza. Towarzyska, kocha życie i kocha ludzi. Mieszkanie na Powiślu. Fashion Killa. Niezależna. Ale zazdrosna o Pawła. Paweł. Lubi tańczyć. Śpiewać i pozować. Czyta książki, ogląda filmy, beznadziejnie gotuje, ale na pewno chce Cię poznać.


POWIĄZANIA

_________________
Lindsay Lohan;A$AP Rocky; mam coś w głowie prosze państwa, a Warszawa to moje miasto więc przygotujcie się na detale w naszych wątkach! :) zapraszam!

Nad­miar wie­dzy jest równie szkod­li­wy, jak jej brak.

Agnieszka Rogowska

studentka ekonomii, dwadzieścia dwie wiosny, piętnasty września, pracownica kawiarni, mieszkanie w centrum, sztaluga i paleta farb, rudowłose sto siedemdziesiąt cztery centymetry, około pięćdziesięciu kilogramów zielonookiej, filigranowej kobiety, mól książkowy, miłośniczka filmów, pisząca do szuflady, porcelanowa dama, artystka

Powiązania panny Rogowskiej | Spod pióra Agnieszki

marzyła mi się minimalistyczna karta, więc oto Agnieszka. Émile Zola w tytule, Deborah Ann Woll na zdjęciu, Cœur de pirate w podkładzie. zawsze chętne na wątki. ostatnie poprawki 12/01/2014. welcome, welcome.

1 stycznia 2014

Powiązania

Rodzina: 

Anna Dobrowolska 
Cudowna babcia


Maria i Tomasz Derdziuk
Znienawidzona matka i ojczym


Alicja Nowak 
Siostra, z którą nie ma kontaktu

Inni:
Kosma Milinowicz
Nowy przyjaciel

Dla ciekawych

"Powietrze pachnie jak malinowa mamba"