Maciek Fijałkowski ma dwadzieścia cztery lata i już co najmniej od kilku powinien być Maciejem, a nie Maciusiem. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce często wciąż zachowuje się jak przedszkolak. Zawsze wolał praktykę od teorii, a dorastania panicznie się boi. Zrobił sobie rok przerwy od studiów i teraz tego żałuje, bo zamiast skupić się na nauce, tęskni. Tęskni za rozgrzanymi plażami, za stromymi stokami, za świeżymi pomarańczami, za leniwie płynącymi dniami, a wreszcie tęskni i za nią. Wystarczyłoby jedno słowo, by powędrował do niej w podskokach, nie jest to jednak równoznaczne z tym, że gdyby mu kazała, gotów byłby zjeść jej odchody. O nie, Maciuś ma swoją godność, swoje zasady i swoje chęci. Albo niechęci. I chociaż tęskni, nie żyje w ascezie, daleko mu od samoudręki i cierpiętnictwa. Lubi koncerty, lubi alkohol, lubi imprezy i lubi kobiety, a że kiedyś usłyszał, że nieużywane organy gniją, dba o to, by jego wciąż był zdolny do użytku. Jest zdania, że wiele trzeba w życiu spróbować, ale nie wszystkiego, bo na przykład do heroiny i seksu z facetem go nie ciągnie.
13 stycznia 2014
Król Maciuś
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

[ Ale on jest fajny, aż żałuję, że moja Zuza jest taka stara i zajęta ;( Witam ślicznie i zapraszam ;>]
OdpowiedzUsuńZuza
[ Policjant ją zdradził, a ona przecież taka kochana. Grzecznie witam i chce pisać, więc wymyslimy coś ;>]
OdpowiedzUsuńZuza
[ Podoba mi się bardzo, daj mi troszkę, obejrzę GoT i wezmę się za zaczęcie, dobrze?;> Jaką dlugośc preferujesz?]
OdpowiedzUsuńZuza
[Hah a miałam sobie robić współlokatora z tym wizerunkiem do gotowych :) Witam i dobrej zabawy ;]
OdpowiedzUsuńPatrynio
[Może i by się dogadali, jeśli Macio chce ulokować swój tyłeczek na Grochowie :D Zawsze któryś będzie mógł się wyprowadzić ;p ;]
OdpowiedzUsuń[ Jestem codziennie więc napewno coś tam uda nam się wypocić ;) Przyszłam napisać, że nie obiecuję zaczęcia dzisiaj, ale się postaram. Analiza na niemiecki o sobie przypomniała, a ekspresjonizm to straszna rzecz w literaturze ;(]
OdpowiedzUsuńZuza
[Joł. Dokładnie ta sama, która jest na wszystkich kurtkach, kupionych od Niemców z demobilu. :D]
OdpowiedzUsuńLukasz.
[Siemka, co powiesz na jakiś wątek? Tylko pomysłów mi brak :C ]
OdpowiedzUsuń[Masz u mnie piwo za ten pomysł]
OdpowiedzUsuńKosma od niedawna był w Warszawie. Ale nie oznaczało to tego, że siedział sam w domu, nie wyściubiając nigdzie nosa. Co to, to nie. On należał do tych osóbek, które lubiły cały czas poznawać kogoś lub coś nowego.
Chodził do klubów, zaznajamiał się z nowymi osobami. Kilka razy nawet, któryś z Legionistów zaprosił go na domówkę. I mimo iż czasami spotykał się z niezbyt przychylnym spojrzeniem swoich sąsiadów, bo dla nich Rosja to albo mafia, albo alkoholicy, to jednak nie żywił do nich urazy.
Na jednej z imprez poznał Maćka. Dosyć dobrze im rozmawiało się, bo utrzymywali ze sobą kontakt. I właśnie dzisiaj umówili się na wyjście na piwo. Zawsze to lepsza perspektywa spędzenia wieczoru niż ponownie siedzieć w domu przed telewizorem.
Kiedy tylko usłyszał dzwonek do drzwi, poderwał się i pogrzał otworzyć.
- Priwiet. - Powiedział, ale zaraz poprawił się. - To znaczy się cześć. - Nadal czasami mylił polskie i rosyjskie zwroty.
[Chyba może być. Jeżeli za krótko to pisz, postaram się odpisywać dłużej.]
[ No cześć, cześć. Kiedyś usłyszałam gdzieś to nazwisko i mówię o, wykorzystam je sobie. Za to Fijałkowski brzmi świetnie. Masz ochotę na jakiś wątek? Kombinujemy coś? ]
OdpowiedzUsuńMilena
[Patriotyzm akurat u mnie nie figuruje na liście znaczących wartości, ale ze swojej prywatnej kurtki flagę niemiecką usunęłam. C: Wybacz, że zaczynam dopiero teraz, leń ze mnie patentowany.]
OdpowiedzUsuńTo, że Kaczmarek swojej roboty nie lubił, było aż nazbyt oczywiste. Szczególnie w dni takie jak ten, kiedy nie dość, że ruch był zerowy, to i pogoda za oknem marnie nastrajała. Przysnął już kilka razy, raz tylko zbudzony przez klienta, kolejny przez to, że spadł z krzesła, a potem jeszcze przez szefa, który prawie wyrzucił go przez to z pracy. Na tę ewentualność wolał się nie narażać, tak więc teraz siedział, gapił się w ścianę i regularnie, co mniej więcej pięć minut, wbijał sobie ołówek. Każdy, nawet najcichszy szmer zwracał jego uwagę, budząc w nim nadzieję, że zjawi się jego książę w lśniącej zbroi, który wyrwie go z tego piekła. Problem w tym, że Łukasz status księżniczki stracił bezpowrotnie.
Charakterystyczny szczęk drzwi znów wzbudził w nim nadzieję, która zgasła zaraz, jak tylko zobaczył chłopaka (mężczyznę?) który wszedł do holu. Nie było ani zbroi (nawet zardzewiałej), ani siwego konia (gniadosza pomalowanego na biało zresztą też). Nie był to nawet nikt znajomy, kto mógłby mu powiedzieć, że... Na przykład, że jego kot wypadł przez okno i musi zaraz wracać do domu. Starał się jednak nie dać po sobie poznać, ze się rozczarował (to przecież byłoby wysoce nieprofesjonalne) i, próbując zabrzmieć możliwie najbardziej uprzejmie, zapytał:
- W czymś mogę pomóc?
Kaczmarek
[ To zgłaszam się po wątek. :D Widzę, że mają coś wspólnego, bo on teraz próbuje prawie wszystkiego, co mu przyjdzie przez myśl i Maja robi podobnie. ;) , więc myślę, że jakiś wątek się zrobi ;D ]
OdpowiedzUsuńMaja
[ Dobre pytanie. Może właśnie, któreś z nich będzie realizować jakiś szalony pomysł i tak się poznają? Tylko jeszcze nie wiem jaki... :D ]
OdpowiedzUsuńMaja
[Cześć, pierwsza wyjdę z inicjatywą- jakiś wątek? :)]
OdpowiedzUsuńBerni