16 stycznia 2014

Love lasts forever...

...but a tattoo lasts six months longer.


Oliwia Kruk, lat 26.
Od poniedziałku do piątku przykładna mama i barmanka.
Weekendy spędza w Domu Spokojnej Starości, pracując w wyuczonym przez siebie zawodzie.
Opiekunka 24/7.
Kawalerka w centrum, okazjonalnie dom pod Warszawą.
W trakcie rozwodu.

Na studiach poznała miłość swojego życia, jak się jej do niedawna wydawało, czego rezultatem jest trzyletni Antoś. Oczko w głowie mamy, ale i niestety ulubieniec tatusia. Niestety, bo od kilku tygodni toczy się spór o to, z kim chłopiec zamieszka. Jak dotąd, udaje się jej pogodzić wszelkie obowiązki z wychowywaniem syna, który w tygodniu od ósmej do szesnastej przebywa w przedszkolu, a potem czeka z dziadkami na powrót mamy. Sobota i niedziela należą do ojca, Piotra, który chciałby to zmienić. I tu zaczyna się niekończąca walka.

Teściowie jej nigdy nie lubili, bo tatuaże brzydko wyglądają u kobiet. Zwłaszcza tych, które stoją w białej sukni tuż obok ich syna. Poza tym jest złą matką i nie poświęca Antosiowi dość czasu.

Rodzice pomagają jej w opiece nad trzylatkiem, ale tylko do momentu, aż spłaci kredyt i będzie mogła pozwolić sobie na zrezygnowanie z pracy barmanki, ewentualnie zmniejszenia etatu. Do tego czasu jednak nie wraca później niż o dwudziestej a raz w tygodniu zawsze ma wolne. I gdy już posprząta, ugotuje i zrobi pranie, ma czas tylko dla siebie. Gdy się to zdarzy, a nie jest to częste, siada w fotelu i nie wie, co ma ze sobą zrobić.


Antoś jest całym jej światem, więc nigdy nie powie, że zrobiła coś źle. Mimo pomyłek, całego bólu i stresu, dziś jest dumną mamą i stara się, jak może. Ostatnio w jej małej rodzinie pojawił się kot, Kicek, jakby już naprawdę nie miała za wiele na głowie.

Jej życie towarzyskie sprowadza się do rozmów telefonicznych, szybkiej kawki i nieczęstych wieczornych posiadów, gdy Antosiem zajmie się ukochana babcia. Ostatnio nawet była w kinie! Cóż z tego, że na bajce. Liczy się towarzystwo, a ona akurat miała najlepsze.
_________________________________
Witam:)
Nie bójmy się wątków, Oliwia czas zawsze znajdzie. Gospodarna jest;)

12 komentarzy:

  1. [ A witam. Nic nie szkodzi, jakoś to przeżyję :) Na wątek jestem chętna. Oliwia barmanką jest czytałam, a Milena jakieś tam kluby odwiedza. Może poznałyby się w klubie Oliwii? W pubie nie byłoby zbyt dużo ludzi i jakoś by tak zaczęły gadać? Co Ty na to? :) Chyba, że masz lepszy pomysł to pisz śmiało. ]

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Dziewczyny z gór łączą się :D Pomysł mi się podoba. Mogą się już znać. Będzie lepiej coś wykombinować, niż żeby zaczynały od zera. ]

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć . Zapraszam do wątku z Kosmą. Pomysł mam taki, że może Oliwia wybierze się na spacer z Antosiem do parku i w pewnym momencie malec gdzieś przepadnie. Zacznie go szukać i odnajdzie go razem z Kosmą.]

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamknęła laptopa, odchylając się na obrotowym krześle. Założyła ręce za głowę, powstrzymując się z całych sił, by nie podnieść nóg i nie oprzeć ich o blat biurka. Sekretarz redakcji, który tak samo jak naczelny sprawdzał każdy jej krok, patrzył na nią złowieszczo. Że też musiała dostać biurko tuż na przeciwko niego! Skończyła jednak pracę na ten tydzień i nic, nawet sekretarz, nie mógł popsuć jej błogiego nastroju. Obróbki zdjęć leżały u naczelnego, nekrologi napisała z godnością, a felieton o zbliżającej się wiośnie już się drukował. Do końca pracy została jej godzina. Każdy jednak wiedział, że ona pracuje według własnych zasad - za pozwoleniem szefa szefów, czyli naczelnego. Gdy chciała się wymigać od nudnej pracy, sprytnie
    kłamała. Prawie 90% pracowników okłamywała swoich podwładnych! Przeczytała to kiedyś w tygodniku. Nie była więc sama. W chwili, kiedy miała iść po następny kubek pysznej kawy z ekspresu, dostała wiadomość. Znany dźwięk sprawił, że uśmiechnęła się szeroko. Gdy zobaczyła na ekranie, że pisze do niej Oliwia, ucieszyła się jeszcze bardziej. Barmanka, którą poznała dawno temu była jej najlepszą koleżanką.
    "Cześć. Uratuję Cię! Już lecę :)" - wystukała szybko na telefonie, jednocześnie się pakując. Zarzuciła na ramiona płaszcz, puszczając oczko do sekretarza redakcji. Ten jak zwykle naburmuszył się jeszcze bardziej.
    Kilka minut zajęło jej dotarcie do klubu, w którym pracowała Oliwia. Samochód zaparkowała tuż przed wejściem. Nie zwlekając, weszła do lokalu. Zaraz zobaczyła znajomą twarz za barem, a wokoło pustki.
    -Cześć. Co u ciebie? Kurde, ale masz dzisiaj tłumy. -zaśmiała się, pokazując dłonią pusty lokal. -Jestem spragniona herbaty.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  5. Trening skończył się pół godziny przed czasem. Trenerowi wypadło coś bardzo niespodziewanego i ważnego. Zwolnił swoich podopiecznych, a ci pogrzali do szatni przebrać się.
    Kosma dosyć szybko uwinął się i niedługo potem pożegnał się z kolegami. Zdążył zaklimatyzować się tutaj. Koledzy nie traktowali go z rezerwą i czuł się tutaj jak u siebie.
    No, może nie tak do samego końca, bo nadal tęsknił za ukochanym Petersburgiem. Często dzwonił do bliskich, ale to nie było to samo. Ale obiecał przyjechać na święta i słowa dotrzymał.
    Przechodził właśnie alejkami parku saskiego. Ludzi prawie nie było. Ktoś mądry mógłby zapytać, dlaczego nie pojechał samochodem. Odpowiedź była całkiem prosta.
    Wczoraj razem z kolegą trochę wypili. W prawdzie do rana zdążył wytrzeźwieć, to jednak nie chciał ryzykować. Tyle teraz słyszało się o tych wszystkich wypadkach z udziałem pijanych kierowców. No, a on jakoś nie chciał przez takie coś narobić sobie niepotrzebnych kłopotów.
    Spojrzał na piłkę, którą niósł w torbie. Ludzi nie było, a jego tak bardzo korciło, aby trochę pobawić się. Pokapkować, pokopać, a moz też wymyśli jakiś ciekawy trick? Kto wie, kto wie.
    Zaczął swoją zabawę z futbolówką. A wyprawiał z nią co tylko chciał.
    Niedługo potem zauważył małego chłopca, który chyba nie powinien być tutaj sam. Zaprzestał ćwiczeń, po czym zbliżył się do malca.
    - A gdzie twoja mama? - Zapytał.
    - Nie wiem. - Usłyszał odpowiedź dziecka, co go jeszcze bardziej zdziwiło. - Pobawisz się ze mną?
    Śmiałość chłopca niemalże zwaliła go z nóg. Ale, że nie wiedział jak zajmować się dzieciakami, to postanowił pokopać z nim piłkę. A nóż widelec znajdzie się kobieta, która bądź, co bądź jest opiekunką malucha.
    - Jak ci na imię? - Spytał Kosma.
    - Antoś. - Odpowiedziało rezolutnie dziecko.

    [Końcówkę zwaliłam --'']

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosma zaczął zastanawiać się, czy aby nie powinien był w tym momencie zadzwonić na policję i zawiadomić ich o tym. Przecież kto puszcza dziecko w samopas do parku.
    Jednak przypomniał sobie, jak to najbliżsi wspominali spacery, kiedy zabierali ze sobą małego Kosmę. Nie było chyba żadnego spaceru, aby Milinowicz gdzieś przypadkiem nie urwał się. Wymykał się rodzicom i szedł tam, gdzie go te jego krótkie wówczas nóżki poniosły. I wtedy jego rodzice tak bardzo martwił się o niego. I kiedy mieli zawiadamiać odpowiednie służby bezpieczeństwa o zaginięciu dziecka, Kosma odnajdywał się.
    Albo jak starszy nieco był i chodził na spacery z ojcem to zazwyczaj uciekał od niego i wchodził na wysokie drzewo. Biedny ojciec musiał go przekupywać słodyczami, aby młody chciał zejść. Na same te wspomnienia uśmiechnął się lekko.
    Być może z tego powodu nie zawiadomił jeszcze nikogo. Być może liczył na to, że ktoś kto opiekował się Antosiem zjawi się po niego.
    Tymczasem, grając z nim w piłkę, ujrzał w oddali kobietę, która zmierzała w ich kierunku. Była bardzo zdenerwowana i roztrzęsiona. Kosma domyslił się, że to jest matka chłopca.
    - Spokojnie. - Powiedział, uśmiechając się przyjaźnie do niej. - Każdemu może zdarzyć się coś takiego. Dobrze, że być może trafił na mnie, a nie na jakiegoś porywacza. - Stwierdził. - Ja w jego wieku też odrywałem się od rodziców. Widać, że Antek jest ciekawy świata i to dobrze o nim świadczy. - Powiedział, chcąc ją w jakiś sposób uspokoić.

    OdpowiedzUsuń
  7. -Powoli do przodu. -odpowiedziała szczerze, upijając łyk herbaty. Oliwia była jedną z tych osób, które bardzo ją wspierały. 26-latka była dla niej kimś w rodzaju serdecznej przyjaciółki, kompana do spędzenia wolnego czasu i powiernika w jednym. Milena mogła śmiało podzielić się z nią swoimi planami i celami, które sobie postawiła. To właśnie ona pierwsza dowiedziała się o tym, że chce napisać poważny artykuł i zmienić nieco swoją pozycję w pracy.
    -Sekretarz dalej patrzy na mnie spode łba, naczelny ma mnie gdzieś. No, ale nie poddaję się. -wyjaśniła zwięźle, jednocześnie zastanawiając się nad tym, ile czasu zajmie jej napisanie czegoś naprawdę dobrego. Już miała w głowie gotowy plan. Musiała teraz po prostu... zacząć pisać. Szło jej to z oporami. Nie chciała jednak tego mówić przyjaciółce.
    -Muszę kiedyś do ciebie wpaść i pobawić się z Antosiem. Jeśli mówisz, że szybko rośnie to za niedługo w ogóle go nie poznam. -uśmiechnęła się do niej szeroko. Mały chłopiec był doskonałym przykładem na to, że na widok dzieci człowiek łagodnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - U nas to zawsze tak było, że jak już mama traciła wszelkie nadzieje, że mnie odnajdzie to jak już szła do automatu telefonicznego, to zawsze jakimś cudem znajdowałem się sam. - Zaśmiał się chłopak. A w Petersburgu swego czasu mnóstwo było budek telefonicznych. Tak... Stare czasy, kiedy telefony komórkowe były wielkości cegły i pół i był tylko dla wybranych.
      - Kosma. - Przedstawił się lakonicznie. - Może dałabyś zaprosić się teraz do jakiejś kawiarni, czy coś? - Zapytał. - Tak wiesz... W ramach rekompensaty. - Puścił do niej oczko. - Poza tym musisz trochę chyba uspokoić się, bo jesteś cała roztrzęsiona. - No, ale nie było czemu dziwić się. On chyba też wylazłby z siebie, gdyby ktoś dał mu pod opiekę dziecko, a te zgubiłoby się gdzieś.

      Usuń
  8. -Mam już w głowie jakiś tam gotowy plan na artykuł. -wyjaśniła, upijając łyk herbaty. Swoją drogą, żadna herbata nie smakowała jej tak dobrze, jak w towarzystwie Oliwii.
    -I chyba zacznę rozsyłać swoje CV do innych redakcji. Jakiegoś tam super doświadczenia nie mam, ale czasami mam wrażenie, że w tej zacofanej redakcji "Lady" nigdy nie zajdę daleko. -powiedziała, dzieląc się z nią swoimi wcześniejszymi przemyśleniami. -Pewnie obudzę się, kiedy będę pisała nekrolog dla siebie samej. -uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. To była smutna wizja. Ale jak powiedziała wcześniej przyjaciółce, nie poddaje się. Nie może się poddać.
    -No to nieźle daje ci popalić ten twój mały przystojniak. -zaśmiała się głośno. Ciekawy świata trzylatek z pewnością dawał w kość swojej mamie. Milena nie mogła nawet podejrzewać, z jakimi pytaniami Antosia Oliwia musi się zmagać. Chętnie jednak posłuchałaby, co takiego ma do powodzenia chłopiec.
    -Przyjdę, przyjdę. Musisz mi tylko dać wcześniej znać, kiedy będziesz z małym w domu. -posłała jej długie, życzliwe spojrzenie. Zawsze starała się pokazywać Oliwii, że może na nią liczyć. Milena zawsze ją wspierała. Doskonale wiedziała, jak ciężko pracuje Oliwia, by dać małemu wszystko to, czego potrzebuje. Praca w Domu Spokojnej Starości, później klub. W dodatku rozwód.
    -Co byś powiedziała na jakiś wypad do kina albo do jakiejś dobrej knajpy? -zapytała. Miała nadzieję, że Oliwia da się namówić. Chciała pokazać jej, że oprócz pracy i dziecka może także znaleźć czas na swoje przyjemności.

    Milena

    [ Mi też się to zdjęcie spodobało no i musiałam je zmienić :) ]

    OdpowiedzUsuń
  9. - Zwracając uwagę na fakt, że komputer w moim domu pojawił się dopiero w roku 2006, to byłem skazany na takie normalne dzieciństwo. -Zaśmiał się cicho. Podczas, gdy jego koledzy grali na tych różnych PC- tach, on sobie szalał z piłką na podwórku. Robił różne triki i trenował. Dużo trenował.
    Dopiero później ojciec kupił komputer. Ale on był bardziej zainteresowany klubem niż siedzeniem w sieci. Teraz też to rzadko robił.
    Dzięki temu miał więcej czasu dla siebie. I dla bliskich także. Tylko od czasu do czasu sprawdzał "co nowego u znajomych".
    Weszli do lokalu. Już z zewnątrz wyglądał interesująco. Nawet nazwa przykuwała jego uwagę. Dobry chwyt.
    - No, no... - Uśmiechnął się pod nosem. - Ciekawie jest tutaj. Nie powiem. - Rozejrzał się. Znaleźli nawet odpowiednie miejsce. Mogli stamtąd podziwiać cały lokal. - Całkiem fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Tak, "Psychoza" to geniusz. <3
    Cii, każdy ma jakieś hobby, czasem po prostu mniej normalne od reszty.
    Oliwia jest super, piękne tatuaże! Chętnie bym coś zaproponowała, ale przepaść wiekowa i aspołeczność Miśka nie sprzyjają mojej wyobraźni.]

    Michał Anioł

    OdpowiedzUsuń
  11. [Hehe, teraz każda moja postać słucha The Prodigy, tak to jest, jak się ma na nich fazę xdd Może jakiś pomysł na wątek? :)]

    Jagoda

    OdpowiedzUsuń